Informacja

Czy istnieją zwierzęta, które mają dobry wzrok, ale widzą tylko w skali szarości?


W wizji komputerowej informacje o kolorze są często odrzucane, ponieważ większość zadań rozpoznawania obiektów wydaje się działać równie dobrze na obrazie w skali szarości (nawet lepiej, ponieważ jest mniej niepotrzebnych informacji).

Czy istnieją zwierzęta, które mają dobry wzrok (np. widzą ostre, wiele szczegółów), ale widzą tylko w skali szarości / bardzo ograniczone kolory?


Wstęp i przegląd.

Obawiam się, że to raczej niesatysfakcjonująca odpowiedź. Nie mogę znaleźć żadnego zwierzęcia, które ma wyjątkowy wzrok oraz widzi w trybie monochromatycznym.

Mając na uwadze kontekst człowiek kontra maszyny; maszyny lepiej radzą sobie z kształtami niż z kolorami, jednak ogólnie wydaje się, że te zwierzęta, które potrzebują wyjątkowego wzroku, aby przetrwać, mają tendencję do widzenia w kolorze i mają inne systemy neurologiczne, aby złagodzić „przeciążenie danymi”.

Zwierzęta, które widzą w skali szarości.

Niektóre płetwonogie (foki) widzą w skali szarości, ale zauważ, że ich przetrwanie nie wydaje się zależeć od widoczności i ogólnie uważa się, że jest to słabe, nawet u typowo zdrowego zwierzęcia. Według SeaWorld naukowcy odkryli ślepe matki fok i szczenięta, które poza tym są całkowicie zdrowe.

Podobna historia to delfiny. Jest tak mętny, że polegają na biosonarach. Delfiny słodkowodne są prawie całkowicie ślepe.

W rzeczywistości im więcej gatunków, o których czytałem, które mają monochromatyczne widzenie, tym bardziej widzę, że zwierzęta te w dużym stopniu polegają na innych zmysłach.

Niektóre zwierzęta lądowe z „przyzwoitym” wzrokiem monochromatycznym:

  • Lorisiformes
  • Nietoperze
  • Szopy pracze
  • Nocny perwersyjny

Zauważ, że często mają inny, znacznie bardziej wyostrzony zmysł, taki jak węch lub słuch.

Co zaskakujące, niekoniecznie istnieje związek między widzeniem monochromatycznym a stanem nocnym (niektóre zwierzęta z widzeniem dichromatycznym są nocne, a niektóre zwierzęta z widzeniem monochromatycznym są zmierzchowe lub dobowe i nawzajem).

Z wiki:

Wiele gatunków, takich jak wszystkie ssaki morskie, sowa małpa i australijski lew morski, w normalnych warunkach ma monochromatyczne widzenie…

Obserwuję trend polegający na tym, że zwierzęta, które mają wyjątkowy wzrok, również wyewoluowały w jakiś rodzaj różnicowania kolorów.

Dlaczego nie porzucić informacji o kolorze, aby ułatwić mózgowi?

Aby sprowadzić to z powrotem do twojego kontekstu maszyn, powiedziałbym, że określenie różnicy między piłką, krzesłem, człowiekiem i samochodem (o czym maszyny muszą wiedzieć!) jest znacznie bardziej zależne od kształtu niż koloru. Człowiek monochromatyczny w ogóle by się z tym nie zmagał.

Jednakże w „dzikim” środowisku odróżnienie trawy od pasków tygrysa oznacza, że ​​zwierzę z trójchromatycznym wzrokiem może przeżyć kolejny dzień, podczas gdy zwierzę z monochromatycznym wzrokiem może nie zobaczyć tygrysa na czas. Lub dostrzeżenie jagód i owoców na niektórych odległych drzewach może oznaczać jedzenie, które w przeciwnym razie przeszłoby niezauważone.

Są to oczywiście bardzo wąskie przykłady, ale generalnie wydaje się, że zwierzęta zawsze mają jeden lub więcej wyjątkowych zmysłów ograniczonych do węchu, słuchu czy widzenia kolorów (byłoby fajnie, gdyby ktoś w komentarzach mógł wskazać wyjątek od tego, jak dotyk czy smak). !).

Masz rację, sugerując, że w widzeniu kolorów jest wiele informacji. Podobnie jak w twoim przykładzie z utratą koloru w maszynach, dane muszą być bardzo szybko zrzucone do ludzkiego mózgu.

Nie jestem neurobiologiem, ale czytałem artykuły o tym, jak mało możemy zapamiętać ze szczegółami zdjęć. W ciągu kilku sekund od spojrzenia na scenę wszystkie szczegóły tekstur są tracone, większość obiektów zostaje zapomniana, a wszystko, co naprawdę możemy sobie przypomnieć, to duże kształty. Ale co ważne, zauważymy tygrysa w lesie, zanim zapomnimy i pobiegniemy za nim! Gdybyśmy nie mieli danych wejściowych w kolorze, nie byłoby tak.


Przykłady jeszcze używany kolor.

Mam nadzieję, że powyższe pokazuje, że kolory są ważne dla wielu zwierząt. Jeśli już, wydaje się, że preferowanych jest więcej kolorów niż nasze postrzeganie widma EM, szczególnie w zakresie UV.

W celu identyfikacji zdobyczy renifery polegają na świetle ultrafioletowym, aby dostrzec zjadane przez siebie porosty. Ten sam widok może dostrzec pochłaniający promieniowanie UV mocz drapieżników. W tym artykule znajdziesz jeszcze kilka przykładów.

Niektóre ptaki rajskie, takie jak papugi, mają jeszcze bardziej olśniewające wzory w świetle UV. Nawet szpaki wyglądają na wzór identyfikacyjny w świetle UV. Uważa się, że oba te przykłady są związane z doborem partnera.

Białe światło nie ujawnia żółtej fluorescencji piór na obrazach (po lewej), ale oświetlenie na krótkich falach tak (po prawej). Zdjęcie: Nauka

To wszystko wskazuje na to, że kolor jest ważniejszy dla zwierząt niż maszyn i jest zaangażowany nie tylko w kamuflaż.


Większość ssaków morskich, niektóre ssaki nocne i niektóre ssaki kopalne są monochromaty – co oznacza, że ​​widzą w tym, co jest w rzeczywistości w skali szarości. Jak wspominali poprzedni komentatorzy, ilościowe określenie ostrości wzroku nie jest sprawą trywialną. Mimo to przypuszczam, że pod wieloma względami gatunek taki jak sowa małpa – monochromatyczny – ma całkiem dobry wzrok, przynajmniej w nocy.


Czy istnieją zwierzęta, które mają dobry wzrok, ale widzą tylko w skali szarości? - Biologia


Wzrok wśród kręgowców jest wynikiem posiadania wyspecjalizowanych struktur receptorów światła znanych jako pręty oraz szyszki z tyłu oka w siatkówce. Pręciki są niezwykle wrażliwe na nawet przyćmione światło, ale dają stosunkowo grube, bezbarwne obrazy. Czopki zapewniają najostrzejszy obraz i są odpowiedzialne za zdolność widzenia kolorów, ale działają skutecznie tylko przy jasnym świetle. W konsekwencji wszystkie kręgowce są mniej lub bardziej ślepe na kolory w ciemności w nocy. Mogą być w stanie widzieć przy słabym świetle księżyca, ale zróżnicowanie kolorów zmniejsza się, gdy staje się ciemniejszy, aż świat zasadniczo wydaje się być w odcieniach czerni i bieli. Łatwo to zademonstrować. W ciągu dnia wybierz dobrze oświetlony obszar tylko naturalnym światłem i obserwuj kolory. Wróć ponownie, gdy jest ciemno w nocy, aby spojrzeć na tę samą scenę. Różnicę tę szczególnie dobrze widać, patrząc na ciemnozielone, niebieskie, szare lub srebrne samochody. W nocy są zwykle znacznie trudniejsze do odróżnienia.

Różne typy czopków są "dostrojone" do różnych części wąskiego widzialnego widma promieniowania elektromagnetycznego (patrz ilustracja poniżej). W pobliżu powierzchni czopków znajdują się wrażliwe na światło pigmenty białkowe zwane opsyna. Są one kodowane przez 2-9 genów na chromosomie X człowieka. Opsyny w różnych czopkach są wrażliwe na różne długości fal światła. Kolory są identyfikowane przez mózg na podstawie odpowiedzi różnych opsyn. Kluczem do widzenia kolorów jest umiejętność rozróżniania różnych długości fal. Większość ssaków ma tylko dwa rodzaje opsyn. Są one zwykle wrażliwe na światło o krótkiej i średniej długości fali, w tym niebieskie i zielone. Posiadanie tej formy ograniczonej zdolności widzenia kolorów jest znane jako dwukolorowość (dosłownie „dwa kolory”). Większość ptaków ma znacznie lepsze widzenie kolorów, są w stanie widzieć nie tylko błękity i zielenie, ale także czerwienie (światło o długich falach) i często fale ultrafioletowe, które są krótsze niż widma widzialne. Niektóre pszczoły i inne owady również widzą promieniowanie ultrafioletowe. Grzechotniki potrafią odbierać fale podczerwone, które są dłuższe niż widma widzialnego. Jednak nie dokonują tego oczami. Mają detektory podczerwieni w otworze lub dole przed każdym okiem. Z tego powodu nazywa się je pit viperami.

Uwaga: „widmo widzialne” światła jest tak nazwane, ponieważ jest to normalne
widzą trójchromatyczni ludzie. Jest to oczywiście perspektywa skoncentrowana na człowieku.

Istnieją znaczne różnice między naczelnymi pod względem zdolności widzenia kolorów. Najlepsze widzenie kolorów występuje u gatunków dziennych. Nie jest to zaskakujące. Czopki wrażliwe na kolor byłyby mało przydatne dla nocnych naczelnych, ponieważ potrzebują one stosunkowo jasnego światła dziennego, aby wykryć kolor. Ludzie, małpy człekokształtne i większość, jeśli nie wszystkie małpy Starego Świata to trójbarwny (dosłownie „trzy kolory”). Mają trzy różne rodzaje opsin na swoich czopkach, co pozwala im rozróżniać odcienie niebieskiego, zielonego i czerwonego. Natomiast małpiatki, takie jak lemury i lorysy, mają stosunkowo słabe widzenie kolorów, ponieważ są dwuchromatyczne. Potrafią odróżnić błękity i zielenie, ale nie czerwienie. Widzenie kolorów wśród naczelnych gatunków Nowego Świata jest zaskakująco zmienne. Niektóre z nich są dwuchromatyczne, a inne trójchromatyczne. Większość samic niektórych gatunków potrafi rozróżnić czerwienie, ale żaden samiec nie potrafi. Tak jest w przypadku marmozet, tamaryn, małp wiewiórek i czepiaków. Wszystkie samce tych gatunków widzą tylko błękity i zielenie. Około 40% samic najwyraźniej jest również dichromatycznych, ale pozostałe 60% to trichromatyczne. Zarówno samce, jak i samice małp wyjców są trójchromatyczne. Z drugiej strony, nocne sowy małpy są monochromatyczne (dosłownie „kolorowe”). Widzą tylko czarne, białe i pośrednie szarości. Rzadka choroba genetyczna u ludzi, znana jako achromatopsja, powoduje podobną niezdolność do widzenia kolorów z powodu wadliwych czopków.

Widok trójchromatyczny
(niebieskie, zielone i czerwone)
Widok dichromatyczny
(tylko błękity i zielenie)
Widok monochromatyczny
(bez niebieskiego, zielonego lub czerwonego)

Ogólnie przyjmuje się, że przodkami wszystkich małp były małpiatki, które były monochromatyczne lub dwuchromatyczne. Małpy Starego i Nowego Świata zostały rozdzielone 30-40 milionów lat temu i od tego czasu podróżują własnymi ścieżkami ewolucyjnymi. Jest prawdopodobne, że po tej separacji wystąpiły mutacje w genie chromosomu X lub genach, które zapewniają zdolność widzenia czerwonych kolorów. Biorąc pod uwagę, że trichromatyzm występuje zarówno w Nowym, jak i Starym Świecie, prawdopodobne jest, że mutacja w nim wystąpiła więcej niż raz. Jednak przejście na trichromatyzm było wyraźnie pełniejsze wśród małp Starego Świata niż małp Nowego Świata. Za tę różnicę najprawdopodobniej odpowiada dobór naturalny.

Co w środowiskach naczelnych silnie wybranych ze względu na zdolność dostrzegania czerwonych kolorów? Kilku badaczy przedstawiło hipotezy dotyczące natury tej presji selekcyjnej. Andrew Smith z University of Stirling w Szkocji uważa, że ​​trójchromatyzm zapewnia istotną korzyść gatunkom jedzącym owoce. Może być cenną pomocą w określeniu, kiedy owoce są dojrzałe. Ułatwia też odnalezienie pomarańczowo-czerwonych owoców na tle zielonych leśnych liści. Małpy dwubarwne są jak ludzie ślepi na kolory, ponieważ mają trudności z wizualnym rozróżnieniem między zielonymi a dojrzałymi owocami. Chociaż ta hipoteza brzmi wiarygodnie, może nie dostarczyć pełnej odpowiedzi, ponieważ wiele małp trójchromatycznych i małp człekokształtnych żywi się głównie liśćmi. Po raz kolejny kolor może być cenną wskazówką dla takich gatunków, ponieważ jadalność liści z tego samego drzewa lub krzewu często zmienia się wraz z ich dojrzałością, co może być sygnalizowane kolorem. Peter Lucas z Uniwersytetu w Hongkongu zauważył, że makaki wykorzystują to jako wskazówkę w poszukiwaniu najbardziej pożądanych liści do jedzenia. Niezależnie od tego, czy pożywieniem są owoce, czy liście, zdolność dostrzeżenia czerwieni ułatwiłaby wybranie celu żywnościowego na zielonym tle roślinności. Emily Liman z University of Southern California przedstawiła jeszcze jedną bardzo odmienną hipotezę. Łączy trichromatyczność z faktem, że kiedy samice niektórych gatunków małp Starego Świata i małp człekokształtnych są w rui, rozwijają się czerwonawe skórki płciowe lub obrzęki. Męska zdolność widzenia czerwieni prawdopodobnie zmniejszyłaby znaczenie ich stosunkowo słabego węchu w wykrywaniu żeńskich feromonów.

Około 6-8% dzisiejszych ludzi jest ślepo na czerwono-zielone kolory. Większość z nich to mężczyźni. Ten dziedziczny stan sprzężony z chromosomem X, znany jako deuteranomalia, jest spowodowany pigmentami opsyny, które zwykle są wrażliwe na zielone światło, zachowując się bardziej jak te wrażliwe na czerwone. Skutkuje to trudnością w rozróżnieniu kolorów w zakresie długości fal czerwonego i zielonego. Jednak osoby z tym schorzeniem mają przewagę w rozróżnianiu niewielkich różnic w kolorach khaki. Mogło to być korzystne w środowisku suchych łąk we wschodniej i południowej Afryce, gdzie ludzie ewoluowali po raz pierwszy.

Ważne jest, aby pamiętać, że obrazy wizualne, które nasze oczy wysyłają do naszego mózgu, są interpretowane w sposób, który ma dla nas sens w oparciu o nasze przeszłe doświadczenia. W bardzo realnym sensie nasze mózgi reinterpretują to, czym jest rzeczywistość. Ta wersja rzeczywistości może być zwodnicza. Poniższy film przedstawia kilka interesujących przykładów tej dodatkowej złożoności w zrozumieniu wizji.

Złudzenia optyczne pokazują, jak widzimy -- wideo z TED: Pomysły, które warto szerzyć
Ten link prowadzi do nowej strony internetowej . Aby tu wrócić, musisz kliknąć
przycisk „cofnij” w przeglądarce. (długość = 16 min 31 s)

Dodatkowe informacje online

Anatomia i fizjologia oka i widzenie kolorów :

  • Ludzkie oko
  • Niedobór widzenia barw (Amerykańskie Stowarzyszenie Optometryczne)
  • Wizja kolorów: jeden z cudów natury
  • Ewolucja widzenia kolorów (z archiwum Talk.Origins)

Widzenie kolorów naczelnych:

  • Naczelne korzenie czerwono-zielonej wizji (BBC News)
  • Ewolucja zmysłu węchu naczelnych i pełnego trójchromatycznego widzenia barw (z internetowego czasopisma Public Library of Science-Biology)
  • Fotopigmenty Primate i Primate Color Vision (plik PDF z Materiały Narodowej Akademii Nauk)

WIADOMOŚCI: W internetowym wydaniu Nature z 15 września 2009 r. Jay Neitz i jego koledzy z University of Washington w Seattle poinformowali, że z powodzeniem zastosowali terapię genową na samcach małp wiewiórczych, aby dać tym zwykle ślepo na czerwono-zielone zwierzęta umiejętność rozróżniania pełnego spektrum światła widzialnego. Ludzkie segmenty DNA wszczepiono im z tyłu oczu, za siatkówkami. Po 5 tygodniach zaczęły nabierać pełnego widzenia kolorów. Dwa lata później nadal potrafili wyraźnie odróżnić czerwienie i zielenie. Mamy nadzieję, że te badania utorują drogę do korekcji wzroku ludzi nierozróżniających czerwono-zielonych kolorów.

Prawa autorskie 2004-2012 autorstwa Dennisa O'Neila. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kredyty ilustracji


Wprowadzenie: Arystoteles i hodowla zwierząt

Arystoteles urodził się w 384 roku p.n.e. we wsi Stagira na półwyspie Chalcidice w północnej Grecji. W wieku osiemnastu lat przeniósł się do metropolii Aten, by studiować w Akademii Platona, gdzie przebywał przez 20 lat, zanim uczył słynnego macedońskiego zdobywcy króla Aleksandra Wielkiego. Po wypełnieniu tego obowiązku Arystoteles przebywał w Macedonii aż do śmierci ojca Aleksandra, Filipa Macedońskiego w 335 r., na jego dworze lub w domu w Stagirze. Następnie wrócił do Aten, zakładając pod patronatem Aleksandra szkołę w świątyni Liceum, która obejmowała zbiory fauny i flory oraz obszerną bibliotekę. Po śmierci Aleksandra Macedończycy wypadli z łask w Atenach. Obawiając się o swoje dobro i być może swoje życie, Arystoteles udał się na emeryturę do rodzinnej posiadłości swojej matki w Chalcis, gdzie zmarł rok później w 322 roku.

Podczas swojego życia Arystoteles miał trzy oczywiste możliwości pogłębienia wiedzy na temat zwierząt hodowlanych. Po pierwsze, jest bardzo prawdopodobne, że obserwował i pomagał w opiece nad zwierzętami hodowlanymi w dzieciństwie. Po drugie, gdy udzielał korepetycji Aleksandrowi (347–40), a następnie (340–35), przed powrotem do Aten Arystoteles miał wystarczająco dużo czasu na podjęcie systematycznych badań empirycznych nad szerszym zakresem gatunków (Shields 2014, 18–23 Natali 2013, 41–2). Pliniusz Starszy (8.17 1940, s. 34–5) sugeruje, że jego badania zoologiczne korzystały z aktywnego wsparcia Aleksandra i mandatu kontaktowania się z rybakami, ptasznikami, myśliwymi, pasterzami i innymi hodowcami Przypis 2 w celu uzyskania wszelkich potrzebnych informacji. Po trzecie, zakładając i rozwijając swoją szkołę w Liceum (335-323), Arystoteles uwzględnił kolekcje zwierząt, które podobno obejmowały egzotyczne gatunki przysłane przez Aleksandra z jego odległych podbojów. Niektórzy komentatorzy (Lloyd 1979 Solmsen 1978) uznali to za najbardziej prawdopodobne źródło jego wiedzy o zwierzętach, co lokuje ją w powiązanych kontekstach badań opartych na współpracy, budowania kolekcji i uczenia się książek. Arystoteles czasami kwestionuje raporty ustne, ale także kwestionuje źródła pisane wcześniej uznane za wiarygodne.

Zwierzęta badane przez Arystotelesa obejmują rodzime zwierzęta, gatunki egzotyczne i zwierzęta hodowlane. Jednak wśród tych nielicznych komentatorów, którzy badali pracę Arystotelesa o zwierzętach, żaden nie skupiał się na zwierzętach hodowlanych. W tym artykule pokażę, że jego podstawową metodologią była obserwacja, zarówno nieustrukturyzowana, jak i systematyczna, i zbadam jego rozumienie potrzeb, zachowań i dóbr gatunków. Następnie pokażę, w jaki sposób uważa on ludzi i zwierzęta za podobnych pod względem etycznym, w tym, że obaj mają wewnętrzną zasadę rządzącą („duszę”) i poczucie celu. Rzeczywiście, zwierzęta hodowlane będą postrzegane jako zajmujące wyższą pozycję w naturalnym porządku niż zwierzęta dzikie, ponieważ ich życie jest regulowane przez racjonalne ludzkie zasady. Ten porządek i regulacja zostaną pokazane w celu zrozumienia idei „dobrego życia” dla zwierząt. Na koniec wyjaśnię powody, dla których Arystoteles wysoko ocenia rolników i rolnictwo oraz zastanowię się nad rolą i wykształceniem hodowcy. Ta dyskusja będzie odwoływać się do jego etyki cnót.


Notatki od żydowskiego Thoreau

1. Nefesz (NEH-fesh) fizyczna siła życiowa ciała. Wszystkie zwierzęta z pewnością to mają, inaczej nie byłyby żywe. Zresztą rośliny też mają nefesz. Jest to również słowo użyte przez króla Dawida w Psalmie 25:20: „Strzeż mojej duszy i ratuj mnie”. Niektóre współczesne wersje Biblii tłumaczą to jako „strzeż mego życia”. W myśli żydowskiej „strzec swojej duszy” oznacza dbać o swoje zdrowie i bezpieczeństwo. W ten sam sposób nakazuje nam również dbać o nasze zwierzęta, zapewniając im odpowiednią żywność, wodę i schronienie: „Dobry człowiek troszczy się o swoje zwierzęta, ale źli ludzie są dla nich okrutni”. (Przypowieści Salomona 12:10). Zanim więc przejdziemy dalej, powiedzmy sobie wyraźnie, że to, czy zwierzęta mają duszę w sensie teologicznym, nie ma znaczenia z punktu widzenia naszej odpowiedzialności za opiekę nad nimi. Nie można twierdzić, że zwierzęta są „rzeczami”, a potem nadużywać ich, nie daj Boże. (W rzeczywistości nawet „rzeczy” mają netzotz - boska iskra świętości - w nich, ale to zupełnie inny blog.)

2. Ruach (ROO-akh) dosłownie oznacza „wiatr” lub „duch” i jest emocjonalnym poziomem duszy. W idiomie hebrajskim/jidysz, zrobić coś „z ruach„ oznacza robienie tego z uczuciem – na przykład śpiewanie piosenki lub granie na instrumencie z „duszą”. Biologicznie kojarzyłbym ruach z układem limbicznym, „ssaczą” częścią mózgu, która kontroluje emocje. Majmonides, ważny XII-wieczny filozof żydowski, wyraźnie stwierdza w swoim Przewodnik dla zakłopotanych że jeśli chodzi o miłość między matką zwierzęcą a matką ludzką, nie ma różnicy, ponieważ miłość pochodzi z poziomu emocjonalnego. To jest powód, dla którego Tora zabrania uboju niemowlęcia tego samego dnia co jego matka (Księga Kapłańska 22:28), ponieważ matka może to zobaczyć i odczuwać emocjonalny ból. Co za tym idzie, prawo żydowskie zabrania uboju jakiegokolwiek zwierzęcia przed innym. (Szulchan Arukh Joreh Deah 34:14)

Majmonides argumentuje również, że przykazanie odesłania matki ptasiej przed zabraniem jajek lub młodych z gniazda (Księga Powtórzonego Prawa 22:6-7) ma na celu nauczyć nas współczucia dla uczuć matki. Mam kurczaki i uwierz mi, naprawdę się denerwują, gdy widzą, jak bierzesz ich jajka. Tak więc wyraźnie, z żydowskiego punktu widzenia, ptaki i ssaki… ruach. To, czy owady, ryby, gady itp. mają ten poziom, jest przedmiotem dyskusji. Z pewnością inaczej odczuwają strach, nie uciekają ani nie odpływają. Ale czy wąż czuje miłość?

Rabin Schneur Zalman z Liady (pierwszy Lubawiczer Rebe, XVIII w.) pisał w Tanya że ludzie faktycznie mają dwie dusze: duszę „zwierzęcą”, z którą się naturalnie rodzą (co wydaje się odpowiadać nefesz-ruach poziomy opisane powyżej) oraz „boską duszę”, która jest „częścią Boga w górze” i musi być rozwijana i świadomie skoncentrowana na rzeczach duchowych. Te dwie dusze zostały porównane do jeźdźca i konia, gdy pracują razem, wszystko jest w porządku, ale jeśli koń rzuci jeźdźca, dolne ciało przejmują pragnienia, a człowiek działa wyłącznie zgodnie z instynktami zwierzęcymi. Z perspektywy rabina Schneura Zalmana tylko ludzie mają wyższy poziom duszy, chociaż nie jest to ostatnie słowo w temacie. To prowadzi nas do:

3. Neszamah (neh-SHAH-mah) to słowo najczęściej używane w mowie potocznej na określenie „dusza” w zwykłym znaczeniu, czyli nieśmiertelnej duszy, która przeżywa śmierć. Ale jest to również słowo użyte w Psalmie 150 na „niech wszystko, co ma duszę, chwali Boga”. Niektóre tłumaczenia oddają to jako „wszystko, co ma oddech”, ponieważ neshamah jest etymologicznie związany ze słowem neshima, co oznacza „oddech”. Jeśli wszystko, co oddycha, ma chwalić Boga, czy nie sugeruje to, że zwierzęta też mają? neszama? W Psalmie 148 wszystko we wszechświecie chwali Boga, nawet przedmioty nieożywione, takie jak słońce, księżyc i gwiazdy. Tak więc „chwalenie Boga” nie może być użyte jako kryterium tego, czy coś ma nieśmiertelną duszę.

Powinniśmy jednak zauważyć, że istnieje wiele anegdotycznych opowieści o ludziach napotykających „duchy” lub duchy zwierząt. Wydaje się więc całkiem możliwe, że coś w zwierzęciu przeżyje śmierć.

W kabale neshamah wiąże się z wyższymi poziomami umysłu i, co ciekawe, niektórzy żydowscy filozofowie uważali, że nie rodzimy się automatycznie z Neszama, że musimy go rozwijać. Potwierdzają to współczesne badania mózgu. Im więcej używamy naszych mózgów, tym więcej synaps rozwijamy w neuronach i tym bardziej możemy się stać inteligentni. I odwrotnie, mózg, który nie jest stymulowany, traci synapsy, aw niektórych przypadkach nie nauczy się nawet podstawowych umiejętności językowych i rozumowania. „Użyj albo strać” najwyraźniej dotyczy zarówno biologii, jak i teologii.

Filozofia żydowska od dawna uważała wiedzę za jedyną rzecz, którą zabieramy ze sobą do tamtego świata, i być może dlatego rozwijanie intelektualisty neshamah wiąże się z nieśmiertelnością. Ale czy to oznacza, że ​​rozwijamy „duszę”, czy po prostu poprawiamy fizyczny mózg? Ciężko powiedzieć. Faktem jest, że tak naprawdę nie możemy udowodnić, że istnieje nieśmiertelna dusza ludzka, tak samo jak nie możemy udowodnić – lub obalić – istnienia nieśmiertelnej duszy u zwierząt. Możemy powiedzieć, że ludzie posiadają poziom inteligencji, który jest wyższy niż nawet wyższe naczelne i że my, ludzie, możemy rozwinąć świadome poczucie dobra i zła, którego brakuje zwierzętom. (Lew może zabijać zdobycz, ale nie morduje). Większość myślicieli żydowskich utrzymuje również, że ludzie są jedynymi istotami posiadającymi wolną wolę, które mogą świadomie wybrać poznanie swojego Stwórcy.

Neszamaha na ogół wiąże się nie tylko z dążeniami intelektualnymi, ale także z odpowiedzialnością moralną. w jidysz mieć „żydowską duszę” (jiddische neszama) znaczy mieć poczucie właściwego człowieczeństwa i współczucia. Innymi słowy, być a mensch - uczciwa osoba o prawdziwej uczciwości i honorze - najwyższy komplement, jaki można dać w języku jidysz.

4. Czaja (KHAI-yah) dosłownie oznacza „żyć”. Jest używany w Torze w Księdze Rodzaju 2:7, gdzie Bóg tchnął tchnienie życia w Adama, a następnie Adam „stał się duszą żyjącą (nefesz chaja)." Zauważ, że ten termin łączy nefesz, siła życiowa ciała, z czaja, "żyjący." Ale czy ciało nie ma nefesz już mieszka? W sensie biologicznym tak. Więc chayah musi dodać kolejny wymiar ludzkiej egzystencji.

W kabale czaja odnosi się do wyższego poziomu duchowego, czegoś w rodzaju zbiorowej świadomości, gdzie wszyscy członkowie ludzkości są ze sobą połączeni. Słowo Adam dosłownie oznacza "istotę ludzką" - homo sapiens - po hebrajsku i dopiero w dalszej części opowieści staje się imieniem konkretnego człowieka. Adam Kadmon – Pierwotny Adam – jest często przedstawiany jako kosmiczna istota hermafrodyty, która zawiera wszystkie dusze wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek się urodzili. On / ona jest czaja poziom gatunku ludzkiego. (W terminologii jungowskiej archetyp gatunku.)

(Ta sekcja została zaktualizowana w dniu 31.12.15, uwzględniając niektóre opinie czytelników.) Czy inne gatunki również mają a czaja poziom? Nie w ludzkim sensie. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę czaja jako archetyp gatunku, to każda para zwierząt w Edenie byłaby gatunkiem chaja. Nefesz chaja jest używany w innym miejscu, a mianowicie w Księdze Rodzaju 1:20, co wydaje się to potwierdzać. Pełna fraza to „Yishr'tzu hamayim sherec nefesh chayah” co jest różnie tłumaczone jako „niech wody zaroją się (zaroją się) rojami żywych stworzeń” lub „ruchomymi stworzeniami, które mają życie” itp. Tak więc skupiamy się na tym, by żyły, co powiedziałem nefesz poziom był, tj. Siłą życiową ciała. Wszystkie są tworzone przez bezpośrednie polecenie, a nie przez oddzielne wdychanie „tchnienia życia”.

Thjis to główna różnica między zwierzętami a ludźmi. Wszystko inne w historii Eden zostało stworzone przez Boga, który po prostu mówi to do istnienia: „Niech stanie się światło – i stało się światło”. Tylko w przypadku ludzi Bóg „tchnie w nich tchnienie życia” bezpośrednio. Ponownie podkreślam: Nie oznacza to, że inne stworzenia nie mają życia. I już pokazaliśmy, że wiele stworzeń ma uczucia. Ale judaizm przyjmuje bezpośrednie „wdech” Adama nefesz chaja co oznacza, że ​​jest coś innego w ludziach w porównaniu z resztą stworzenia. Rabin Natan Slifkin, znany jako „rabin zoo” i autor Mężczyzna i bestia, wyraźnie stwierdza, że ​​ludzie są jedynymi istotami, które mają „boską duszę” w tym sensie. Ale z drugiej strony poświęca również wiele stron naszej odpowiedzialności wobec zwierząt jako zarządców ziemi. Podobnie wielu innych żydowskich komentatorów.

4. Jechida (yeh-KHEE-dah) oznacza „jedność” i pochodzi z tego samego hebrajskiego rdzenia co echad, „jeden”, jak w „Bóg jest jeden”. Jechida nie pojawia się w Biblii jako taki, ale jest terminem kabalistycznym rozwiniętym w późniejszym mistycyzmie żydowskim. Jechida to poziom duszy, na którym możemy „dotykać Boga”.

Judaizm nie naucza, że ​​możemy stać się Bogiem lub całkowicie zjednoczyć się z Bogiem, jak czynią to niektóre systemy mistyczne (chociaż niektórzy myśliciele chasydzcy byli do tego całkiem bliscy). My Żydzi nie jesteśmy panteistami. Ale jest poziom, na którym możemy doświadczyć jedności z Bożym Stworzeniem i poprzez to doświadczenie uzyskać „smak” jedności Boga. Ludzie na całym świecie zgłaszali tego typu doświadczenia.

Czy zwierzęta również doświadczają jedności z Bogiem? Nie można powiedzieć, ponieważ nie mogą nam powiedzieć. Niektórzy żydowscy myśliciele (jak i inni) utrzymują, że zwierzęta – a właściwie wszystkie stworzone istoty z wyjątkiem ludzi – automatycznie wykonują wolę Boga, ponieważ zostały stworzone w ten sposób, bez wolnej woli, by zrobić inaczej. W tym sensie mogą być bardziej zestrojeni z Bogiem niż my. Jednocześnie wydaje się, że nie mają tego samego poziomu kreatywności, jaki towarzyszy naszej wolnej woli.

Podsumowując:Nie ma jednoznacznej odpowiedzi tak lub nie na to pytanie. To, czy wierzysz, że zwierzęta mają duszę, zależy od tego, jak zdefiniujesz „duszę”, a judaizm nie mówi na ten temat jednym głosem. Jednak jedno, co judaizm wyraźnie mówi, to to, że zwierzęta są żywymi istotami z uczuciami, że zostały stworzone przez Boga i że nakazano nam odpowiednio się nimi opiekować. (Jest to trzy rzeczy, właściwie, ale wiesz, co mam na myśli.)

Skoro tak jest, dlaczego cywilizacja zachodnia – której większość opiera się na Biblii – stała się tak nieczuła na zwierzęta i środowisko? Wina nie leży w judaizmie, ale w nie-żydowskim filozofie Rene Descartes – „ojcu nowoczesnej filozofii” – który żył w XVII wieku i wierzył, że zwierzęta to nic innego jak automaty, nieczułe maszyny, które nie odczuwają bólu. Nie jest to zgodne z myślą żydowską, ale niestety wielu Żydów, a także wielu chrześcijan i innych przyjęło na przestrzeni wieków postawy kartezjańskie – temat, który zbadamy w części drugiej tej serii.


Karłowatość wyspowa lub karłowatość wyspowa występuje, gdy zwierzęta rozwijają znacznie mniejsze ciała w porównaniu z ich kuzynami z lądu. Ich geny również mają tendencję do rozgałęziania się z czasem, tworząc odrębny gatunek. Tak jest w przypadku szopa Cozumel, czyli szopa karłowatego. W porównaniu do swoich wspólnych kuzynów szopy karłowate są mniejsze i lżejsze.

Szopy karłowate można znaleźć tylko na wyspie Cozumel w Meksyku. Ze względu na ich ograniczone siedlisko na wolności pozostało tylko około 250-300 osobników, co sprawia, że ​​jest bliski wyginięcia, jeśli nie zostanie powstrzymany.


Charakterystyka naczelnych

Wszystkie gatunki naczelnych posiadają przystosowania do wspinania się na drzewa, ponieważ wszystkie pochodzą od mieszkańców drzew. To nadrzewne dziedzictwo naczelnych zaowocowało adaptacjami, które obejmują między innymi: 1) obracający się staw barkowy 2) duży palec u nogi, który jest szeroko oddzielony od innych palców u nóg i kciuków, które są szeroko oddzielone od palców (z wyjątkiem ludzi) , które pozwalają na chwytanie gałęzi i 3) widzenie stereoskopowe, dwa nakładające się pola widzenia z oczu, co pozwala na postrzeganie głębi i odległości pomiarowej. Inne cechy charakterystyczne naczelnych to mózgi, które są większe niż u większości innych ssaków (większy stosunek mózg/ciało niż naczelnych o podobnej wielkości), pazury, które zostały zmodyfikowane w spłaszczone pazury, zazwyczaj tylko jedno potomstwo na ciążę oraz tendencja do trzymając ciało w pozycji pionowej.

Naczelne Zakonu dzieli się na dwie grupy: małpiatki i człekokształtne. Małżenki to krzaczaste młode i potto z Afryki, lemury z Madagaskaru i lorysy z Azji Południowo-Wschodniej. Tarsier, również z Azji Południowo-Wschodniej, wykazuje cechy małpiatkie i antropoidalne. Antropoidy obejmują małpy, małpy człekokształtne i ludzi. Ogólnie rzecz biorąc, małpiatki zwykle prowadzą nocny tryb życia (w przeciwieństwie do dobowych człekokształtnych, z wyjątkiem nocnych Aotus, sowa małpa) i mają mniejszy stosunek mózg/ciało niż antropoidy.


Osiem powodów, dla których ośmiornice są geniuszami oceanu

W 2007 roku nurkowałem z rurką w Dahab w Egipcie, kiedy stanąłem twarzą w twarz ze pospolitą ośmiornicą.

To było intensywne przeżycie. Czułem, że mnie ocenia, i była to źle zdefiniowana, ale w jakiś sposób głęboka komunikacja. Nasze spotkanie trwało tylko kilka sekund, ale odniosłem wrażenie, że spotkałem wielką inteligencję.

To doświadczenie może pomóc wyjaśnić głośne wiwaty, jakie wydałem w kwietniu 2016 roku, kiedy usłyszałem wiadomość o wielkiej ucieczce ośmiornicy Inky z Narodowego Akwarium Nowej Zelandii. Pokrywka zbiornika Inky'ego była uchylona w nocy, a on skorzystał z tego, wspinając się na zewnątrz, przechodząc przez pokój do otworu odpływowego i ściskając rurę o długości 160 stóp (50 m) do otwartego oceanu.

Jego udana próba wolności była kolejnym dowodem na to, że ośmiornice są jednymi z najbardziej inteligentnych stworzeń na Ziemi. Oto osiem naszych ulubionych zachowań ośmiornic, które ilustrują, jak naprawdę inteligentne są te głowonogi.

Inteligentny design

Jennifer Mather jest psychologiem porównawczym na Uniwersytecie Lethbridge w Kanadzie. Ośmiornice bada od 1972 roku. Pewne spotkanie podczas prac terenowych na Bermudach w 1984 roku zasugerowało jej, że są one bardziej inteligentne, niż im się przypisuje.

Oto zwierzę z mentalnym wyobrażeniem tego, czego chciało

Mather obserwował, jak pospolita ośmiornica łapie kraby i zabiera je z powrotem do schronienia, żeby zjeść. Potem nagle rzucił się w kierunku skały oddalonej o 7 stóp (2 m), włożył go pod macki i zabrał z powrotem do legowiska. Ośmiornica zrobiła to jeszcze trzy razy, tworząc ścianę przed swoim domem. Jakby przekonany o dodatkowym zabezpieczeniu, zasnął za barierką.

„To pokazało mi, że tutaj było zwierzę z mentalnym wyobrażeniem tego, czego chciało i które było zdolne do planowania” – mówi Mather. „Było to bardzo dalekie od automatycznej reakcji na bodziec, o której przywykliśmy myśleć w przypadku zwierząt”.

Mather i jej koledzy twierdzą, że używanie kamieni do budowy ścian może liczyć się jako użycie narzędzi. Jednak inni nie zgadzają się, twierdząc, że ośmiornice mogą działać instynktownie, a nie w wyrachowany sposób.

Potem pojawiły się żyłkowane ośmiornice. W 2009 roku Julian Finn i współpracownicy z Muzeum Wiktorii w Melbourne w Australii znaleźli twarde dowody na to, że używali narzędzi.

Zabawa jest często postrzegana jako domena zwierząt o wyższych zdolnościach poznawczych

Ośmiornice wykopywały wyrzucone łupiny orzechów kokosowych z dna oceanu, czyściły je strumieniami wody, czasami układając je w stosy i przenosząc na wysokość 20 m, aby później ponownie złożyć je jako schronienie.

Ośmiornice zostały sfilmowane, układając półmuszle zaostrzonymi końcami skierowanymi w dół, a następnie rozkładając nad nimi ramiona i spacerując w komiczny sposób po dnie morza.

Finn zauważył, że była to powolna, niezręczna i nieefektywna energetycznie forma ruchu, co czyniło je bardziej podatnymi na drapieżniki. Twierdzi, że gotowość ośmiornic do zaakceptowania tego ryzyka w zamian za ochronę w przyszłości jest przekonującym dowodem na rzeczywiste używanie narzędzi.

Zegnij to jak Inky

Zabawa jest często postrzegana jako domena zwierząt o wyższych zdolnościach poznawczych. Trudno to precyzyjnie zdefiniować, ale w szerokim ujęciu zabawa jest czynnością, która nie służy bezpośrednio użytecznej funkcji innej niż przyjemność.

Dowiedziawszy się o pracy kolegi z Lethbridge University, Sergio Pellisa, dotyczącej zabawy ssaków, Mather zaczął się zastanawiać, czy ośmiornice się bawią. Współpracując z Rolandem Andersonem, biologiem Seattle Aquarium, który zmarł w 2014 roku, opracowała eksperyment.

Roland zadzwonił do mnie i powiedział „odbija piłkę”

Umieścili osiem gigantycznych ośmiornic pacyficznych w nagich zbiornikach, a ponad 10 prób dało im do zbadania pływające plastikowe butelki z pigułkami. Na początku wszystkie ośmiornice wkładały butelki do ust, najwyraźniej po to, by sprawdzić, czy są jadalne, a potem je wyrzucają.

Jednak po kilku próbach dwóch z nich zaczęło dmuchać strumieniami wody na butelki. Butelki zostały przerzucone na drugą stronę akwarium w taki sposób, że istniejący prąd sprowadził je z powrotem do ośmiornic. Naukowcy, którzy opublikowali badanie w 1999 roku, argumentowali, że była to forma zabawy eksploracyjnej.

„Roland zadzwonił do mnie i powiedział »odbija piłkę«” – mówi Mather.

Mówi, że ośmiornice bawiły się butelkami. Jest to podobne do sposobu, w jaki ludzkie dzieci szybko zaczynają bawić się nieznanymi przedmiotami, co kilka dekad temu podkreśliła psycholog Corinne Hutt.

„Jeśli masz ośmiornicę w nowej sytuacji, pierwszą rzeczą, jaką robi, jest eksploracja” – mówi Mather. „Myślę, że to Hutt powiedział, że dzieci przejdą od „co robi ten przedmiot?”. do „co mogę zrobić z tym przedmiotem”. To właśnie robiły te ośmiornice”.

Temperamentnie macki

Mather i Anderson z radością doszli do wniosku, że ich ośmiornice grają, mimo że tylko kilka z nich to robiło. To dlatego, że wcześniej pokazali, że ośmiornice mają osobowości.

Oznacza to, że poszczególne ośmiornice zachowują się w spójny sposób, który różni się od ich rówieśników. Nie jest to zaskoczeniem dla osób, które z nimi pracują. Na przykład ośmiornice trzymane w akwariach często otrzymują imiona, które odnoszą się do tego, jak reagują na ludzi.

Ośmiornice przekazują swoje cechy osobowości potomstwu

Mather i Anderson postanowili zmierzyć te różnice osobowości. W czołgach trzymali 44 czerwone ośmiornice ze Wschodniego Pacyfiku. Co drugi dzień przez dwa tygodnie badacz otwierał pokrywki zbiornika i zbliżał głowę do otworu, dotykał ośmiornic szczoteczką do probówek i poczęstował ich smakowitymi krabami.

Naukowcy zarejestrowali 19 różnych odpowiedzi. W badaniu opublikowanym w 1993 roku zidentyfikowali znaczące i spójne różnice między osobami. Na przykład niektóre ośmiornice zwykle reagowały biernie, podczas gdy inne były dociekliwe.

„Ludzie często mówią o lasach deszczowych jako o złożonym środowisku, ale przybrzeżna rafa koralowa jest o wiele bardziej skomplikowana” – mówi Mather. „Ośmiornica ma wiele potencjalnych drapieżników i ogromny wachlarz potencjalnego pożywienia, a biorąc pod uwagę ich zróżnicowane i zróżnicowane środowisko, ma sens, że osobniki nie pasują dokładnie do tej samej niszy”.

W badaniu uzupełniającym opublikowanym w 2001 roku znaleźli dowody na to, że ośmiornice przekazują swoje cechy osobowości potomstwu. Biorąc pod uwagę, że nie wychowują potomstwa, sugeruje to, że ich osobowości są przynajmniej częściowo genetyczne.

Mather uważa, że ​​te różnice w osobowości mogą stanowić podstawę wielu zaawansowanych zdolności poznawczych ośmiornic, umożliwiając im szybką naukę i adaptację.

Mistrz kamuflażu

Ewolucyjny wyścig zbrojeń doprowadził zwierzęta do opracowania wielu przebiegłych sposobów oszukiwania się nawzajem. Są zaskrońce, które udają martwe, aby uniknąć zjedzenia, samce ryb udające samice, aby zwiększyć swoje szanse na reprodukcję, oraz ptaki, które udają złamane skrzydła, aby odciągnąć drapieżniki od bezbronnego potomstwa.

Poruszając się po otwartej wodzie, naśladuje skrzydlicę

Jednak ze wszystkich szarlatanów natury, mimiczna ośmiornica musi być głównym pretendentem do tytułu „mistrza przebrania”.

Inne ośmiornice mogą zmieniać kolor i fakturę swojej skóry, aby dać drapieżnikom poślizg. Naśladowca jest jedyną zaobserwowaną ośmiornicą podszywającą się pod inne zwierzęta. Może zmieniać swój kształt, ruch i zachowanie, by podszywać się pod co najmniej 15 różnych gatunków.

Podczas podróży po piasku może spłaszczyć ręce na ciele i falować jak jadowata podeszwa. Poruszając się po otwartej wodzie, naśladuje skrzydlicę, która również jest jadowita. Inną sztuczką jest włożenie sześciu jego ramion do dziury i użycie pozostałych dwóch, aby wyglądały jak niemrawiec morski, rodzaj węża morskiego, który jest oczywiście jadowity.

Problem rozwiązany

Ośmiornice mogą używać prób i błędów, aby znaleźć najlepszy sposób na uzyskanie tego, czego chcą.

Mają różne strategie, aby osiągnąć te same cele

W pracy opublikowanej w 2007 roku Mather i Anderson obserwowali olbrzymie ośmiornice pacyficzne próbujące dostać się do mięsa różnych rodzajów skorupiaków. Po prostu rozbijali kruche małże, rozrywali silniejsze małże z Manili i używali swoich przypominających język raduli, aby wwiercać się w bardzo silne małże o małej szyi.

Mając do wyboru trzy, ośmiornice preferowały małże, prawdopodobnie dlatego, że wymagały mniej wysiłku, aby zdobyć posiłek.

Następnie badacze próbowali zmylić swoich pacjentów, zamykając okablowanie małży w Manili. Jednak ośmiornice po prostu zmieniły technikę. Mather doszedł do wniosku, że mogą uczyć się na podstawie informacji niewizualnych.

„Powiedziało nam, że ośmiornice rozwiązują problemy” – mówi. „Mają różne strategie, aby osiągnąć te same cele i najpierw użyją tego, co jest najłatwiejsze”.

Labirynty dla mięczaków

Podczas prac terenowych na Bermudach Mather obserwował ośmiornice powracające do swoich nor po polowaniach, nie odnajdując swoich tras wyjazdowych. W kolejnych polowaniach i dniach odwiedzali też kolejno różne części swoich wyżyn.

Większość ośmiornic nauczyła się rozpoznawać, w jakim labiryncie się znajdują

W badaniu opublikowanym w 1991 roku doszła do wniosku, że ośmiornice mają złożone zdolności zapamiętywania. Zapamiętują wartości znanych miejsc z jedzeniem i informacje o miejscach, które ostatnio odwiedzili.

Kiedy zwierzęta korzystają z punktów orientacyjnych, aby pomóc im nawigować, muszą zrozumieć znaczenie punktów orientacyjnych w ich kontekście. Ta umiejętność, znana jako dyskryminacja warunkowa, jest tradycyjnie postrzegana jako forma złożonego uczenia się: coś, co mogą zrobić tylko kręgosłupy „kręgowce”.

W pracy opublikowanej w 2007 r. Jean Boal z Uniwersytetu Millersville w Pensylwanii umieścił ośmiornice kalifornijskie dwupunktowe w dwóch różnych labiryntach. W każdym przypadku musieli podróżować ze środka jasno oświetlonego zbiornika, aby dotrzeć do ciemnego legowiska, które preferowali. Aby się tam dostać, musieli unikać fałszywej nory, która była zablokowana przez odwrócony szklany słoik.

Po pięciu próbnych próbach większość ośmiornic nauczyła się rozpoznawać, w którym labiryncie się znajduje, i natychmiast skierowała się do właściwej nory. To, jak podsumował Boal, oznaczało, że ośmiornice mają zdolność do warunkowego rozróżniania.

Podobnie inaczej

Pod wieloma względami mózgi ośmiornic są podobne do naszych.

Mają pofałdowane płaty, podobne do mózgów kręgowców, które uważa się za oznakę złożoności. Co więcej, generowane przez nie wzorce elektryczne są podobne do wzorców ssaków.

Ostatni wspólny przodek człowieka i ośmiornicy żył dawno temu

Ośmiornice mają również widzenie jednooczne, co oznacza, że ​​faworyzują widzenie z jednego oka nad drugim. Ta cecha pojawia się zwykle u gatunków, w których dwie połówki mózgu mają różne specjalizacje. Pierwotnie był uważany za wyjątkowo ludzki i jest związany z wyższymi umiejętnościami poznawczymi, takimi jak język.

Ośmiornice przechowują nawet wspomnienia w podobny sposób jak ludzie. Wykorzystują proces zwany długotrwałym wzmacnianiem, który wzmacnia połączenia między komórkami mózgowymi.

Te podobieństwa są zaskakujące. Ostatni wspólny przodek człowieka i ośmiornicy żył dawno temu, prawdopodobnie dość wcześnie w historii życia wielokomórkowego, i był prostym zwierzęciem. Oznacza to, że podobieństwa w strukturze mózgu ewoluowały niezależnie.

Jeszcze bardziej fascynujące niż podobieństwa są jednak różnice.

Inteligencja ośmiornicy może być rozprowadzana przez sieć neuronów, trochę jak internet

Ponad połowa z 500 milionów komórek układu nerwowego ośmiornicy znajduje się w ich ramionach. Oznacza to, że osiem kończyn może działać samodzielnie lub w koordynacji ze sobą.

Naukowcy, którzy odcięli ramię ośmiornicy, odkryli, że cofało się, gdy je ściskali, nawet po godzinie oderwania od reszty ośmiornicy. Oczywiście ramiona mogą działać w pewnym stopniu niezależnie.

Podczas gdy ludzki mózg może być postrzegany jako centralny kontroler, inteligencja ośmiornicy może być rozprowadzana przez sieć neuronów, trochę jak internet.

Jeśli to prawda, wglądy, jakie oferują ośmiornice, wykraczają daleko poza ich zaawansowane zdolności poznawcze i eskapologiczne. Inky i jego krewni mogą zmusić nas do nowego myślenia o naturze inteligencji.

Dołącz do ponad pięciu milionów fanów BBC Earth, polub nas na Facebooku lub śledź nas na Twitterze i Instagramie.


Krewetki modliszki mają najlepsze oczy na świecie — ale dlaczego?

Mając 16 fotoreceptorów na trzy ludzkie, krewetki modliszkowe widzą szerszy obraz. Źródło: DiverKen

Jako ludzie doświadczamy niesamowitego świata kolorów, ale co widzą inne zwierzęta? Niektórzy widzą znacznie więcej niż my, ale sposób, w jaki wykorzystują tę wizję, jest w dużej mierze nieznany.

Widzimy to, co widzimy, ponieważ nasze oczy mają trzy fotoreceptory: czerwony, zielony i niebieski. Nasz wzrok jest dobry w porównaniu do psów, które mają tylko dwa fotoreceptory (zielony i niebieski), ale jest niczym w porównaniu z wieloma ptakami, które mają cztery fotoreceptory: ultrafioletowy (UV) oraz czerwony, zielony i niebieski.

Trudno sobie wyobrazić dodanie fotoreceptora UV, ale jeśli weźmiemy pod uwagę widzenie bezkręgowców, staje się to jeszcze bardziej zadziwiające. Motyle mają pięć fotoreceptorów, zapewniających im widzenie UV i zwiększoną zdolność rozróżniania dwóch podobnych kolorów.

Ośmiornice nie mają widzenia barw, ale potrafią wykrywać światło spolaryzowane. Światło składa się z fal, a światło spolaryzowane jest wtedy, gdy wszystkie te fale wibrują w tej samej płaszczyźnie. Najbliżej człowieka do zobaczenia spolaryzowanego światła jest noszenie spolaryzowanych okularów przeciwsłonecznych.

Ale to nie koniec historii. Wizja krewetek Mantis zawstydza wszystko inne. Te morskie skorupiaki mogą być dobrze znane ze swojego rekordowego uderzenia (takiego samego przyspieszenia jak pocisk kalibru .22), ale są również rekordzistami świata w najbardziej złożonym systemie wizualnym.

Posiadają do 16 fotoreceptorów i widzą światło UV, widzialne i spolaryzowane. W rzeczywistości są to jedyne zwierzęta, o których wiadomo, że wykrywają światło spolaryzowane kołowo, czyli wtedy, gdy składowa falowa światła obraca się w ruchu kołowym. Potrafią również dostrzec głębię jednym okiem i niezależnie poruszać każdym okiem. Nie można sobie wyobrazić, co widzą krewetki modliszkowe, ale niewiarygodne do myślenia.

Krewetki modliszkowe mają złożone oczy, które składają się z dziesiątek tysięcy ommatidii (elementów zawierających skupisko komórek fotoreceptorów, komórek podporowych i komórek barwnikowych), podobnie jak muchy. U gatunków o spektakularnym wzroku, Gonodactylids i Lysiosquillids, środek oka ma sześć rzędów zmodyfikowanych ommatidii zwanych środkowym pasmem. Tutaj dzieje się magia.

Kolory, które widzimy, to dopiero początek. Inne zwierzęta widzą świat zupełnie inaczej. Źródło: Michael Bok

Każdy rząd specjalizuje się w wykrywaniu określonych długości fal światła lub światła spolaryzowanego. Pierwsze cztery rzędy wykrywają ludzkie światło widzialne i światło UV. W rzeczywistości każdy rząd zawiera inny receptor w promieniowaniu UV, dzięki czemu krewetki modliszkowe mają bardzo dobre widzenie w promieniowaniu UV.

Ommatydia dwóch ostatnich rzędów zawierają bardzo precyzyjnie ułożone, drobne włoski. Ten układ jest najprawdopodobniej odpowiedzialny za ich widzenie polaryzacyjne.

Intrygująca jest też ogólna struktura oka. Trzy części każdego oka patrzą w ten sam punkt w przestrzeni. Powoduje to, że około 70% oka skupia się na wąskim pasku w przestrzeni, ale także daje im możliwość postrzegania głębi jednym okiem.

Aby stworzyć obraz za pomocą tego paska, krewetki modliszki nieustannie poruszają oczami i skanują otoczenie. Przydaje się tutaj możliwość niezależnego poruszania każdym okiem, dzięki czemu krewetki modliszkowe mają duże pole widzenia.

Rozumiem… ale po co to jest?

Wiadomo, że wiele zwierząt używa sygnałów wizualnych. Samice pawi wolą samce pawie z większą liczbą plamek ocznych w trenie, a samce kameleony wykazują dominację przy użyciu jaśniejszych kolorów. Obserwacje behawioralne i morfologia sugerują, że krewetki modliszkowe również używają swojego złożonego systemu wzrokowego do komunikacji.

Samce krewetek modliszki znane są z wykonywania tańców godowych z samicami i agresywnych pokazów w stosunku do innych samców. Oba zachowania pokazują kolorowe plamy, które różnią się właściwościami odbicia (np. jasnością, kolorem) u poszczególnych krewetek modliszkowych. Sugeruje to, że flashowanie tych poprawek może dostarczyć odbiornikowi informacji o sygnalizatorze.

Krewetka modliszkowa z sześcioma rzędami środkowych pasków przez środek oka. Trzy czarne linie to trzy części oka, które patrzą w kamerę. Źródło: Michael Bok

Pomimo tych wskazań, że krewetki modliszkowe używają sygnałów wizualnych, prace na ten temat są skąpe. Istnieją pewne badania sugerujące, że krewetki modliszkowe używają kołowo spolaryzowanego światła jako tajnego systemu komunikacji i że spolaryzowane światło jest używane w zalotach. Poza tym niewiele wiemy o komunikacji wizualnej u krewetek modliszki.

Jak możemy to zbadać?

Eksperymenty behawioralne to fantastyczny sposób na zrozumienie, w jaki sposób krewetki modliszkowe komunikują się wizualnie. Te eksperymenty są jeszcze bardziej korzystne, jeśli można je przeprowadzić w terenie, aby upewnić się, że zachowania są jak najbardziej naturalne.

Aby zbadać rolę kolorowych plam w komunikacji, eksperymenty powinny obejmować zmianę barwnego sygnału i obserwowanie, jak zmienia to interakcje między dwiema krewetkami modliszkowymi.

Samiec krewetki modliszki wykonujący agresywny pokaz. Źródło: Amanda Franklin

Na przykład zmniejszenie odbicia promieniowania UV może zmniejszyć zdolność krewetek modliszkowych do wygrania walki z inną krewetką modliszkową. Alternatywnie, zwiększenie jasności plamy może sprawić, że mężczyzna będzie bardziej atrakcyjny dla kobiety.

Ponieważ te zwierzęta mają najbardziej złożony system widzenia na świecie, zaskakujące jest to, że tak mało wiemy o tym, jak komunikują się wizualnie. Tę lukę w wiedzy zamierzam wypełnić swoimi badaniami.

Ta historia została opublikowana dzięki uprzejmości The Conversation (w ramach Creative Commons-Uznanie autorstwa/Brak pochodnych).


Wnioski i przyszłe badania

Pozostaje kilka nierozstrzygniętych pytań dotyczących widzenia stereofonicznego u zwierząt. Badania skupiły się na kilku gatunkach bez jasnego podejścia filogenetycznego, aby zobaczyć, kiedy i ile razy widzenie stereo mogło ewoluować. Jest prawdopodobne, że zaszły co najmniej cztery niezależne ewolucje widzenia stereoskopowego. Jednak, aby ocenić, jak rozpowszechnione jest widzenie stereo, potrzebujemy więcej badań porównawczych z większą różnorodnością zwierząt (zwłaszcza bezkręgowców). Szczególnie interesujące byłyby badania blisko spokrewnionych gatunków o różnych ekologiach behawioralnych. Dostarczyłoby to bezcennych danych o tym, ile razy widzenie stereo ewoluowało lub zostało utracone w odpowiedzi na różne ekologiczne naciski selekcyjne. Sprawdziłby również, jak ogólna jest ogólna hipoteza stereoewolucji – czy wszystkie zwierzęta, które mają widzenie obuoczne, są zdolne do stereopsji?

Pokrewnym pytaniem jest: jakie naciski selekcyjne prowadzą do ewolucji stereopsji? Odpowiedź na to wymagałaby zbadania różnych zwierząt, które są zdolne do stereopsji, i przetestowania ich pod kątem różnych funkcji (np. określania odległości, łamania kamuflażu), które, jak przypuszcza się, stanowią presję selekcyjną na ewolucję. To pozwoliłoby nam ustalić, czy różne rody wyewoluowały stereowidzenie dla różnych funkcji, czy też istnieje wspólna presja selekcyjna, która doprowadziła do jej ewolucji w każdej linii. Jak wspomniano powyżej, jednym z kandydatów do takiej presji selekcyjnej jest łamanie kamuflażu. Do tej pory mamy dowody na tę zdolność prawie każdego ssaka i ptaka, u których zademonstrowano widzenie stereo. Eksperymenty badające to na innych zwierzętach, takich jak ropuchy i modliszki, miałyby zatem fundamentalne znaczenie dla testowania łamania kamuflażu jako głównej siły selekcyjnej w ewolucji stereopsji. Biorąc pod uwagę, że te zwierzęta wymagają lokalnego ruchu obrazu, aby znaleźć cele, które już przełamują kamuflaż, może się zdarzyć, że przerwanie kamuflażu nie było siłą napędową ich stereopsji, co potencjalnie oznacza, że ​​mogły wyewoluować zupełnie inną formę stereopsji niż nasza.

Związek między stereopsją a kamuflażem jest również interesujący pod innym względem. Ewolucja kamuflażu to rosnący obszar badań (Skelhorn i Rowe, 2016), ale prawie nic nie wiemy o tym, jak wpłynęło na to widzenie stereo. Ponieważ stereopsja umożliwia przełamanie kamuflażu u kilku gatunków, byłaby to zatem ogromna presja selekcyjna w wyścigu zbrojeń między drapieżnikiem a ofiarą. Powinniśmy oczekiwać, że ofiara rozwinie mechanizmy obronne w odpowiedzi na taką presję selekcyjną. Co to może być i jak rozpowszechnione są te zabezpieczenia, pozostaje całkowicie nieznane. Jak już wspomniano, wskazówki triangulacji trudno oszukać, ale są sytuacje, w których mogą wprowadzać w błąd. Na przykład wirtualny obraz źródła światła na błyszczącej, wypukłej powierzchni pojawia się ze stereoskopową rozbieżnością wskazującą, że jest on bardziej odległy niż powierzchnia (Blake i Bülthoff, 1990). W ten sposób światło słoneczne odbite od błyszczącego skrzydła chrząszcza może być postrzegane jako bardziej odległy obiekt, co może spowodować, że drapieżnik zaniedbuje go jako poza zasięgiem (ryc. 7). Ta konkretna sugestia jest czystą spekulacją, ale obszar ten może być produktywnym polem dla przyszłych badań.

Za powierzchnią pojawiają się refleksy świetlne na wypukłej powierzchni. W tym przykładzie ptak widzi błyszczącego czarnego chrząszcza. Błyszczące refleksy na skrzydle chrząszcza pojawiają się pod różnymi kątami w dwoje oczu, wskazując jasne źródło znacznie dalej niż chrząszcz. Potencjalnie może to spowodować, że drapieżnik źle oceni odległość ofiary.

Za powierzchnią pojawiają się refleksy świetlne na wypukłej powierzchni. W tym przykładzie ptak widzi lśniącego czarnego chrząszcza. Błyszczące refleksy na skrzydle chrząszcza pojawiają się pod różnymi kątami w dwoje oczu, wskazując jasne źródło znacznie dalej niż chrząszcz. Potencjalnie może to spowodować, że drapieżnik źle oceni odległość ofiary.

Wreszcie, badanie stereopsji na różnych zwierzętach powinno dać wgląd w różnorodne mechanizmy, dzięki którym jest ona osiągana. Dostarczyłoby to inspiracji dla nowych klas maszynowego widzenia stereoskopowego, które w chwili obecnej jest prawie całkowicie zdominowane przez stereopsję w stylu ludzkim. Jak widzieliśmy, zarówno ptaki, jak i ssaki wyewoluowały w formie „cyklopejskiej” stereopsji, która wyodrębnia przestrzenną dysproporcję w oparciu o międzyoczną korelację krzyżową informacji o kontraście. Wydaje się, że ludzie i prawdopodobnie inne gatunki o ruchomych oczach mają drugi, „konturowy” system stereopsji, który pomaga w uzyskaniu zbieżności. Istnieją hipotezy o innych stereoskopowych sygnałach, a niektóre z nich pozwalają ludziom dostrzec głębię, choć znacznie słabiej. Okaże się, czy jakiekolwiek inne zwierzęta wykształciły charakterystyczne formy stereopsji oparte głównie na tych lub alternatywnych mechanizmach. Ponadto ważne byłoby zbadanie, w jaki sposób postrzeganie głębi u różnych zwierząt jest wspomagane przez inne niestereoskopowe sygnały oraz w jaki sposób przetwarzanie głębi jest możliwe dzięki interakcji mechanizmów stereo i niestereo u różnych zwierząt.


CZEGO CHCĄ ZWIERZĘTA?

Cokolwiek ktokolwiek powie, czuję, że trudny problem świadomości jest nadal bardzo trudny i wydaje mi się, że próba oparcia swojej etycznej argumentacji na udowodnieniu czegoś, co od lat wprawia ludzi w zakłopotanie, nie jest dobre dla zwierząt. Dużo, dużo lepiej powiedzieć, chodźmy po coś namacalnego, coś, co możemy zmierzyć. Czy zwierzęta są zdrowe, czy mają to, czego chcą? Jeśli możesz to pokazać, to jest to znacznie lepsza podstawa do podejmowania decyzji.

MARIAN STAMP DAWKINS jest profesorem behawioru zwierząt na Uniwersytecie Oksfordzkim, gdzie kieruje Grupą Badawczą Zachowania Zwierząt. Jest autorką Dlaczego zwierzęta są ważne.

Pytania, które sobie zadaję, tak naprawdę dotyczą tego, ile naprawdę wiemy o świadomości zwierząt. Wiele osób myśli, że tak, lub myśli, że nie potrzebujemy dowodów naukowych. Zaczęło mnie niepokoić, że ludzie opierają swoje argumenty na czymś, o czym tak naprawdę w ogóle nie możemy wiedzieć. Jedno z pytań, które sobie zadałem, brzmiało: ile tak naprawdę wiemy? I czy to, co znamy, jest najlepszą podstawą do argumentowania na rzecz dobrostanu zwierząt? Ciężko o tym myślałem i doszedłem do wniosku, że trudny problem świadomości jest w rzeczywistości bardzo trudny. Nadal tam jest i oszukujemy się, jeśli myślimy, że go rozwiązaliśmy.

Dlatego oparcie całego argumentu dotyczącego dobrostanu zwierząt i etycznego sposobu, w jaki traktujemy zwierzęta, na czymś tak mglistym, jak rozwiązanie trudnego problemu świadomości, wydawało się naprawdę złą rzeczą. Wcale nie jest to dobra rzecz dla zwierząt. Byłem zainteresowany próbą znalezienia innych argumentów na poparcie przyczyn dobrostanu zwierząt, dla których ludzie powinni zwracać uwagę na zwierzęta, które nie opierają się na rozwiązaniu trudnego problemu świadomości.

Wydawało mi się, że jeśli myślisz o ludziach, sposobem na skłonienie ich do zmiany zachowania jest pokazanie im, że ich własny interes leży w robieniu czegoś. Na przykład, jeśli twierdzisz, że dobrostan zwierząt poprawia zdrowie ludzi, poprawia zdrowie ich dzieci, zapewnia im lepszą żywność, zapewnia lepszą jakość życia. Argumenty te mogą być w rzeczywistości znacznie silniejsze dla ludzi, którzy nie są jeszcze przekonani o dobrostanie zwierząt, niż próba użycia argumentu opartego na świadomości zwierząt, kiedy tak naprawdę nie mamy do tego dobrych podstaw, a niektórzy ludzie chcieliby myśleć, że mieć.

Pierwszą rzeczą, którą zacząłem robić, jest ignorowanie wielu ludzi, którzy uważają, że wystarczy antropomorfizm, że etyczna podstawa leczenia zwierząt polega na tym, że mówią, że są trochę takie jak my, i dlatego powinniśmy traktować je tak jak my. . Właściwie ten argument jest dość niebezpieczny. Prowadzi to do takiego sposobu myślenia, który mówi, że wszystko jest możliwe. Każdy może wymyślić cokolwiek i powiedzieć, że tak właśnie jest.

To, czego naprawdę potrzebujemy, to znacznie bardziej naukowe podstawy dobrostanu zwierząt niż tylko antropomorficzny argument. Zacząłem się zastanawiać, jak zdefiniować dobrostan zwierząt w sposób naukowy, który faktycznie prowadzi do odpowiednich dowodów, tak aby decyzje, które podejmujemy, były oparte na dobrych dowodach? Wymyśliłem bardzo prostą definicję dobrostanu zwierząt. Oznacza to, że zwierzęta są zdrowe i mają to, czego chcą. Myślę, że większość ludzi zgodziłaby się, że zdrowie (nie doznanie obrażeń, brak choroby) jest absolutnie fundamentalne dla dobrostanu zwierząt, więc nie martwią ludzi, jeśli tak mówisz. Zdrowe zwierzęta, są dobre dla ludzi, dobre dla zwierząt, stanowią główną część dobrostanu zwierząt.

Ale także większość ludzi uważa, że ​​dobrostan zwierząt to coś więcej niż tylko nieumieranie z powodu choroby. Moim zdaniem więcej jest tym, czego same zwierzęta chcą. Czy chcą mieć dostęp do wody, czy chcą mieć dostęp do pokrycia? Czy chcą być ze sobą? Oczywiście niekoniecznie możemy dać im wszystko, czego chcą. Ale możemy przynajmniej dowiedzieć się, co to jest.Jeśli ktoś będzie argumentował, że to a to poprawia dobrostan zwierząt, powiedziałbym dobrze, jakie są dowody na to, że albo poprawia to ich zdrowie, albo daje zwierzętom to, czego chcą? Jeśli nie możesz tego pokazać, to bez względu na to, jak bardzo tego chcesz, nie wydaje mi się, aby w ogóle poprawiało to dobrostan zwierząt.

Wspaniałą rzeczą w tej definicji, chociaż jest bardzo prosta, jest to, że mówi dokładnie, co musisz zrobić, aby zmierzyć dobrostan zwierząt. Oznacza to, że musisz wyjść i zobaczyć, co Twoim zdaniem poprawia dobrostan zwierząt, faktycznie poprawia ich zdrowie lub faktycznie daje im coś, czego chcą. Ta bardzo prosta podstawa jest dobrą podstawą do zdefiniowania dobrostanu zwierząt i jest znacznie bardziej rozsądna niż próba udowadniania, że ​​zwierzęta są takie jak my, lub próba udowodnienia zwierzęcej świadomości.

Cokolwiek ktokolwiek powie, czuję, że trudny problem świadomości jest nadal bardzo trudny i wydaje mi się, że próba oparcia swojej etycznej argumentacji na udowodnieniu czegoś, co od lat wprawia ludzi w zakłopotanie, nie jest dobre dla zwierząt. Dużo, dużo lepiej powiedzieć, chodźmy po coś namacalnego, coś, co możemy zmierzyć. Czy zwierzęta są zdrowe, czy mają to, czego chcą? Jeśli możesz to pokazać, to jest to znacznie lepsza podstawa do podejmowania decyzji.

Jeśli chcesz spróbować przekonać ludzi, którzy nie są jeszcze przekonani, że dobrostan zwierząt ma znaczenie, używasz argumentów, które dotykają, jak powiedziałem, ich własnego interesu, dobrego dla zdrowia ich dzieci, dobrego dla własnego zdrowia, dobrego dla środowiska. To są argumenty, które będą dźwigać ciężar. Kiedy ludzie mówią o produkcji wystarczającej ilości żywności, aby wyżywić świat lub o problemach związanych ze zmianą klimatu, uderzające jest to, że nie wspomina się o dobrostanie zwierząt. Większość głównych raportów mówi o znaczeniu robienia rzeczy dla planety, nie wspominając o dobrostanie zwierząt.

Bardzo się martwię, że jeśli nie będziemy mieli o wiele lepszych argumentów na rzecz dobrostanu zwierząt, o wiele lepszych dowodów na dobrostan zwierząt niż mamy obecnie, dobrostan zwierząt zostanie zepchnięty z porządku dziennego. Więc mój argument byłby taki, miejmy prostą definicję dobrostanu zwierząt, gdzie wiemy, jakie są dowody, a następnie łączymy je ze zdrowiem człowieka i tym, co jest dobre dla ludzi. Myślę, że w ten sposób głos zwierząt będzie słyszany na dłuższą metę.

Większość ludzi uzna to za raczej utylitarny pogląd na zwierzęta. Czują, że patrzy na zwierzęta tak, jakby były tylko narzędziami dla ludzi. Ale to jest sposób na przekonanie ludzi, którzy nie są przekonani – ludzi w krajach rozwiniętych, ludzi, którzy nie mają wystarczającej ilości jedzenia dla siebie, by potraktować ich poważnie, musimy połączyć dobrostan zwierząt z tym, co jest dobre dla ludzi.

Wiele moich badań ma obecnie na celu opracowanie dobrych sposobów mierzenia tych dwóch rzeczy. Mierzenie zdrowia zwierząt i mierzenie tego, czego chcą zwierzęta, z myślą o posiadaniu naprawdę mocnych dowodów, które mogą się utrzymać, gdy bierze się pod uwagę dobrostan ludzi i robić to na dużą skalę. To jest naprawdę to, co próbowałem zrobić, zastanów się, w jaki sposób możemy to zrobić w praktyce.

Historia świadomości zwierząt jest właściwie dość interesująca, ponieważ w XX wieku był długi okres, kiedy ludzie tak naprawdę nie mówili o świadomości. Powiedzieli, że to nie jest coś, co można naukowo badać ani na ludziach, ani na zwierzętach. Więc w ogóle tego nie studiowali. Potem, mniej więcej w latach osiemdziesiątych, ludzie zaczęli mówić: nie, powinniśmy wprowadzić te rzeczy do nauki. W szczególności Donald Griffin był bardzo pomocny, mówiąc, że powinniśmy badać świadomość zwierząt, która jest tak samo częścią ich biologii, jak wszystko inne, i powinniśmy znaleźć sposób na wprowadzenie jej do biologii.

Myślę, że jego książki, jego prace naprawdę zaznaczyły punkt zwrotny w sposobie, w jaki ludzie postrzegali świadomość zwierząt. Jedną z rzeczy, które wydarzyły się od tamtego czasu, jest to, że pod pewnymi względami śluzy zostały otwarte i ludzie myślą, że nie potrzeba żadnych dowodów, aby mówić o świadomości zwierząt, że można po prostu wyobrazić sobie zwierzęta jako istoty ludzkie – bardzo widok antropomorficzny. Możesz mówić o nich jako o uczuciach tak jak inni ludzie, nie potrzebujesz nauki, żeby ci coś o tym powiedzieć. Po prostu używaj swojego rodzaju intuicji.

Ludzie tacy jak Marc Bekoff naprawdę twierdzili, że potrzebujemy antropomorfizmu, że to jedyny sposób na badanie zwierząt. Czuję, że kryje się w tym ogromne niebezpieczeństwo, ponieważ wydaje mi się, że patrzenie na zwierzęta, takie jak ludzie, to pomijanie biologicznej podstawy tego, czym naprawdę są i może doprowadzić cię do naprawdę trudnych wód. Kiedy naprawdę spojrzysz na to, co wiemy naukowo o świadomości zwierząt, jest to niezwykle trudna sprawa.

Świadomość jest czasami nazywana trudnym problemem, ponieważ w przeciwieństwie do niektórych problemów biologii, które są trudne, na przykład jak DNA buduje ciało, trudny problem świadomości jest naprawdę bardzo, bardzo trudny do rozwiązania. Mamy kilka pomysłów na to, jak DNA buduje ciała. Mamy kilka pomysłów na wiele trudnych problemów, takich jak działanie wzroku. Ale świadomość jest naprawdę trudna.

To trudne, ponieważ nie rozumiemy, w jaki sposób guzek tkanki nerwowej, mózg, daje początek subiektywnym doświadczeniom. Po prostu nie wiemy. Wiemy dużo o tym, jak działają mózgi, dużo wiemy o tym, jak działają neurony – nie rozumiemy, jest pewna luka w naszym rozumieniu. I dlatego nazywa się to trudnym problemem. To nie tylko trudny problem, to trudny problem. To nie jest problem niemożliwy. Pewnego dnia może mieć odpowiedź. Ale w rzeczywistości jest to trudny problem. Twierdzę, że to najtrudniejszy problem w biologii.

Jeśli uznamy twardość trudnego problemu i powiemy, że nie rozumiemy świadomości, o wiele lepiej jest to przyznać, niż udawać, że tego nie rozumiemy. Udawać, że to nie problem. Udawać, że naukowcy, którzy upierają się, że nie wiemy o zwierzętach, co czują zwierzęta, czym jest świadomość zwierzęca, po prostu zamulają wody. Myślę, że o wiele lepiej jest zmierzyć się z naszą ignorancją na ten temat, niż udawać, że rozwiązaliśmy problem i wykorzystywać to jako podstawę dobrostanu zwierząt. Dlatego uważam, że powinniśmy spróbować zdefiniować dobrostan zwierząt bez świadomości. Wciąż mamy wiele dowodów na to, co jest dobre dla zwierząt bez tego, ale nie popełniamy błędu, próbując rozwiązać bardzo, bardzo trudny problem.

Jedną z rzeczy, która moim zdaniem była ostatnio bardzo ważna, jest rozwój znacznie bardziej naukowego podejścia do dobrostanu zwierząt. Oczywiście możesz mierzyć zdrowie zwierząt, a także mierzyć potrzeby samych zwierząt. Jako przykład możemy zadać pytanie, czy na przykład zapewnienie większej przestrzeni kurczętom poprawia dobrostan zwierząt. Wiele osób powiedziałoby oczywiście, że tak, są mniej zatłoczone, musi być lepszy dobrostan. Ale podejście naukowe polegałoby na stwierdzeniu, że nie, zanim założysz, że ponieważ człowiekowi się to podoba, o wiele, o wiele lepiej byłoby poszukać dowodów na to, czy polepsza to jego zdrowie, jeśli dasz mu więcej miejsca i czy nie. faktycznie chcą więcej miejsca? Jeśli masz na to właściwe odpowiedzi, możesz mieć naukowe podstawy dla swoich decyzji. Bez tego po prostu mówisz coś w rodzaju antropomorficznego, bardzo niejasny argument.

Istnieje wiele nowych przepisów dotyczących dobrostanu zwierząt. Niestety wiele z nich nie jest opartych na dowodach. Jednym z powodów jest fakt, że dość trudno go zdobyć. Jedną z rzeczy, które robimy, jest opracowanie sposobów, dzięki którym można uzyskać naprawdę dobre dowody. Na przykład, jeśli weźmiesz pod uwagę przypadek stłoczenia się kurcząt lub świń lub coś w tym rodzaju, wiele osób powie, że to musi być złe dla ich dobrostanu. Albo patrzą na zwierzęta na zewnątrz i mówią, że muszą mieć się lepiej, jeśli są na wolnym wybiegu i są na zewnątrz. To jest osąd ludzi. Ale wydaje się to bardzo ważne, zanim zaczniesz mówić, że to musi się zdarzyć albo nie może się zdarzyć, że masz bardzo dobre dowody.

Na przykład musimy przyjrzeć się zdrowiu zwierząt wewnątrz i na zewnątrz. To bardzo uderzający fakt, że jeśli przyjrzymy się kurczakom z wolnego wybiegu, wskaźniki śmiertelności są znacznie wyższe niż w przypadku kurcząt lub klatek. To zaskakuje wiele osób, ale jest to ważny dowód, zanim zaczniesz oceniać dobrostan zwierząt. Na przykład przebywanie na zewnątrz w mroźną angielską zimę niekoniecznie jest lepsze dla dobrostanu zwierząt niż bycie ciepłym i wygodnym w środku. Te różne słowa bardzo nas wprowadzają w błąd.

Jedną z rzeczy, które robimy, jest opracowanie sposobów monitorowania dobrostanu zwierząt. Jestem bardzo zainteresowany pomysłem, że faktycznie można by zbierać dowody na bardzo dużą skalę, nie tylko w zagrodzie czy jednym lub dwóch zwierzętach, ale w rzeczywistości na farmach komercyjnych, aby monitorować dobrostan w gospodarstwach komercyjnych na bardzo szeroką skalę. Opracowaliśmy system monitorowania, który analizuje zdrowie kurcząt brojlerów na fermach komercyjnych. Badamy 50 000 ptaków w szopie i to jest rodzaj skali, na którą patrzymy. Mamy kamery, które automatycznie monitorują ich od pierwszego dnia życia aż do uboju. Właściwie możemy być w stanie powiedzieć, no cóż, jeśli to zrobisz, faktycznie poprawisz dobrobyt albo nie. Więc zamiast pozostawiać ludziom tylko zgadywanie, co może być lepsze dla dobrostanu, możemy zadać pytanie, czy zapewnianie im grzędy, środowiska, dostępu do światła dziennego poprawia ich dobrostan. Czy te rzeczy rzeczywiście poprawiają ich zdrowie i dobrostan, czy nie?

Są ludzie, którzy uważają, że tak naprawdę nie potrzebujesz dowodów. Wszystko, czego potrzebujesz, to rodzaj relacji ze zwierzętami, takimi jak twój pies, i po prostu wiesz, że jest to świadome. Nie potrzebujesz żadnych dowodów. Każdy, kto mówi, że pies nie jest przytomny, po prostu zaciera problemy i utrudnia postęp. Więc jest to rodzaj daru. Myślę, że ludzie tacy jak Marc Bekoff rzeczywiście czują, że wszystko, czego potrzebujesz, a jeśli temu zaprzeczasz, robisz coś jako krzywdę zwierzętom. Mój argument jest dokładnie odwrotny.

Mój argument mówi, że ponieważ nie rozumiemy świadomości zwierząt, powinniśmy otwierać oczy na możliwość, że wiele zwierząt, nie tylko ssaki, nie tylko ptaki, może bezkręgowce są również świadome. Wydaje mi się, że mówiąc, że nie rozumiemy świadomości, nie zamykasz świadomości zwierząt. Nie zaprzeczasz całkowicie świadomości zwierzęcej. Po prostu mówisz, że nie wiemy i dlatego może istnieć w znacznie szerszej gamie zwierząt.

To różnica między powiedzeniem, że to rodzaj przeczucia, to wszystko, czego potrzebujesz, a czymkolwiek innym jest przeciwdziałanie dobrostanowi zwierząt, a powiedzeniem dobrze, nie, chwila, nie wiemy tego. Nie wiemy tego u żadnego zwierzęcia. Nie wiemy tego nawet u ludzi. I o wiele lepiej jest przyznać się do naszej ignorancji i oprzeć swój argument na rzeczach, których możemy się dowiedzieć, a mianowicie na nauce o tym, co faktycznie wpływa na zdrowie zwierząt, a także na uczciwość zwierząt.

Wielu ludzi, którzy nie są nienaukowcami, często uważało, że są antropomorficzni i mówili, że nie potrzebuję nauki, aby powiedzieć mi, że zwierzę jest świadome. Gdybyśmy czekali, aż naukowcy powiedzą nam, co jest dobre dla dobrostanu zwierząt, czekalibyśmy w nieskończoność. Powinniśmy dać zwierzętom korzyść z wątpliwości, powinniśmy po prostu iść naprzód i tworzyć prawa. To zawsze był wątek. To, co się ostatnio wydarzyło, to to, że naukowcy zwykli mówić: nie bądźmy antropomorficzni, bądźmy naukowcami. Masz coraz więcej naukowców, którzy twierdzą, że wcale tego nie potrzebujemy, wystarczy otworzyć nasze serca i po prostu porozmawiać o świadomości zwierząt. Nauka też nie jest nam potrzebna. Zmiana polega na tym, że ludzie nazywający siebie naukowcami twierdzą, że nie potrzebujemy nauki, potrzebujemy tylko antropomorfizmu. Wydaje mi się, że to jedna z rzeczy, które są nieco niebezpieczne.

Dobrostan zwierząt jest bardzo kontrowersyjny we wszystkich dziedzinach, w szczególności w eksperymentach na zwierzętach. Jest to obszar, który bardzo martwi wielu ludzi. Zwierzęta hodowlane to kolejna rzecz. Zwierzęta domowe to kolejna, w której dobrostan zwierząt jest bardzo kontrowersyjną kwestią. Możesz przekonać ludzi, że dobrostan zwierząt jest ważny, niekoniecznie rozwiązując wszystkie problemy świadomości. Można powiedzieć, że to po prostu daje zdrowiu zwierząt bardzo, bardzo wysoki priorytet. To jedna z rzeczy, które pozwolą ci znaleźć kompromis między tym, czego niektórzy ludzie chcą, czyli antropomorfizmem, a trudnością w odpowiedzi na te pytania.

Jestem jednym z tych szczęśliwych ludzi, którzy wcześnie decydowali, co chcą robić i byli w stanie to zrobić. Kiedy miałam 11 lat, przeczytałam Konrad Lorenz Pierścień króla Salomona który dotyczy zachowania zwierząt i jego badań nad zwierzętami w jego domu, którymi byłem absolutnie zachwycony. Kiedy miałam 14 lat przeczytałam książkę Nico Tinbergena pod tytułem Ciekawy przyrodnik, który dotyczy jego badań terenowych, jego badań naukowych nad badaniem zachowania zwierząt. Potem odkryłem, że Nico Tinbergen, chociaż był Holendrem, był w Oksfordzie. Uczył zachowania zwierząt w Oksfordzie. Pamiętam, że myślałem, że nie mogę wymyślić absolutnie nic lepszego niż pojechać do Oksfordu, studiować zoologię i pracować z Tinbergenem.

I to było absolutnie fantastyczne. Był wspaniałym wykładowcą. Mówił o wielu niezwykłych rzeczach i wtedy miałem szczęście zostać jego uczniem. Pracowałem nad wizją ptaków. Pracę magisterską zrobiłem, częściowo w Oksfordzie, a częściowo w Berkeley, na temat tego, jak ptaki widzą przedmioty, zwłaszcza zakamuflowaną zdobycz, i jak udaje im się przełamać kamuflaż ucząc się. Zacząłem zdawać sobie sprawę, że zachowanie zwierząt może faktycznie zacząć mówić nam coś o dobrostanie zwierząt. Pomyślałem, że gdybyśmy mogli zacząć wykorzystywać to, co robią zwierzęta, aby powiedzieć nam o ich dobrobycie, czy moglibyśmy wykorzystać to, co robią, aby powiedzieć nam, czego chcą.

Przeprowadziłem serię testów preferencji, sprawdzając, czy na przykład kurczak w klatce bateryjnej rzeczywiście potrzebuje więcej miejsca. Odkryłem, że chociaż przestrzeń była ważna, w rzeczywistości miejsce do drapania było dla nich ważniejsze niż więcej miejsca. Pracowałem nad pomiarem przestrzeni, jaką zwierzęta zajmowały, aby zachować się, co następnie zostało wykorzystane do argumentowania, że ​​należy im dać więcej miejsca. Stopniowo zacząłem interesować się tym, co zwierzęta mówią nam swoim zachowaniem na temat ich dobrostanu i sądziłem, że ta trudna do opanowania rzecz, dobrostan, można uczynić bardziej wykonalnym dzięki obiektywnym badaniom nad zachowaniem.

Potem zainteresowałem się pomysłem, że nie tylko można zapytać zwierzęta, czego chcą, dać im wybór, ale także zapytać, jak bardzo czegoś chcą. Możesz utrudnić im zdobycie tego, czego chcieli, zmusić ich do podnoszenia ciężaru lub zrobienia czegoś trudnego, a nawet możesz zapytać ich, jaką cenę za coś zapłaciliby. Ponownie, możesz być absolutnie obiektywny, możesz to zmierzyć i otrzymasz obiektywne odpowiedzi na temat tego, czym zwierzęta nadają priorytet, czego chcą, a czego mniej, czego naprawdę chcą, jakie są potrzeby.

Naprawdę zainteresowałem się tym, jak można wykorzystać zachowanie jako obiektywny sposób badania dobrostanu.

Przez rok pracowałam w Oksfordzie, a potem wyszłam za mąż. Richard został wysłany do Berkeley i ja też tam pojechałem. Zrobiłem rodzaj pracy dyplomowej na odległość. Wciąż pracowałem nad pracą, którą zacząłem z Nico Tinbergenem, ale korespondowaliśmy, więc to było trochę na odległość. Skończyło się na tym, że pracowałem w Berkeley nad badaniami nad obrazami, nad widzeniem ptaków. Sposób, w jaki uczą się zwierzęta: ptaki mogą nauczyć się łamać kamuflaż. Ale w rzeczywistości byłem wiele tysięcy mil stąd. Dopiero gdy wróciliśmy do Oksfordu, zainteresowałem się zastosowaniem pomysłów behawioralnych do obiektywnego pomiaru dobrobytu.

Bardzo mnie to zainteresowało. Jak możesz dowiedzieć się, czego chcą zwierzęta, jak obiektywnie to zmierzyć i jak sprawić, by nadały priorytet temu, czego chcą? Oczywiście to, czego chcą, nie jest jedyną rzeczą. Dzieci nigdy nie chcą chodzić do dentysty. Równoważysz to, czego chcą, z tym, co jest dobre dla ich zdrowia. To ta mieszanka dwóch rzeczy, o których myślałem, że to właśnie możemy rozumieć przez dobrostan zwierząt. Daje nam to bardzo dobrą podstawę do obiektywnego spojrzenia na dobrostan zwierząt.

Jeśli chodzi o pracę, jedną z rzeczy, które zrobiłem, było przyjrzenie się jednej z najbardziej kontrowersyjnych kwestii związanych z hodowlą brojlerów lub kurcząt mięsnych, czyli jak bardzo są one zatłoczone – nie mają dużo miejsca. Producenci, rolnicy, nie chcą zwiększać udostępnianej im przestrzeni, ponieważ jest to oczywiście bardzo kosztowne. Ale opinia publiczna uważa, że ​​to jeden z głównych problemów socjalnych. Spotkałem się z bardzo dużą liczbą producentów brojlerów, myślę, że reprezentowali oni około 70 procent brytyjskiego przemysłu brojlerów, i przeprowadziłem, jak sądzę, największy eksperyment w historii na mięsie lub brojlerach w hodowlach komercyjnych. Obejmowało to około 2,7 miliona kurczaków, które normalnie przechodziły przez swój cykl produkcyjny. Poprosiłem rolników, aby obsadzili ptaki w pięciu różnych zagęszczeniach, od niższych do znacznie bardziej zatłoczonych.

Wzięło w nim udział około dziesięciu do dwunastu różnych firm, wszystkie robiły dokładnie to, czego chciałem. Możemy przyjrzeć się statystycznie, co się dzieje, gdy dasz im więcej miejsca. Moglibyśmy całkowicie obiektywnie zapytać, co dzieje się z dobrostanem, co dzieje się ze zdrowiem ptaków, jeśli faktycznie da się im więcej miejsca. Udało nam się pokazać, że między różnymi firmami istnieją duże różnice. Ale w rzeczywistości sama gęstość obsady nie była kluczowym czynnikiem wpływającym na takie rzeczy jak kulawizna i śmiertelność, z wyjątkiem sytuacji, gdy osiągałeś najwyższe poziomy. Ale w przypadku dużego asortymentu o wiele ważniejsze było zapewnienie im dobrej ściółki, dobrego powietrza i jakości środowiska niż gęstość obsady.

To zostało następnie wykorzystane do wprowadzenia do dyrektywy kotłowej Unii Europejskiej dotyczącej sposobu utrzymywania brojlerów. Powodem, dla którego to badanie było dość ważne, jest to, że przeprowadzono je w gospodarstwach komercyjnych. Pokazał ci, co by się stało, gdybyś to zmienił. Nie tylko na małym długopisie, ale na dużą skalę.

Wspaniałą rzeczą, której się z tego nauczyłem, jest to, że jeśli naprawdę chcesz prowadzić badania nad dobrostanem zwierząt gospodarskich, które naprawdę coś zmienią, musisz pracować z ludźmi, którzy hodują zwierzęta. Musisz pracować z producentami. Musisz ich zabrać na pokład. Widzieli wszystkie powody, dla których to robili. Chcieli poznać odpowiedź. Myślę, że to jest coś, przez co przechodzę, że jeśli chcesz zmienić dobrostan zwierząt, to nie jest to dobra przeszkoda dla producentów, rolników. Musisz z nimi współpracować, aby znaleźć sposób, w jaki mogą faktycznie dostrzec dla nich przewagę. Jeśli mają zdrowsze stada, jeśli mają niższą śmiertelność, to dla nich jest to plus. Sposobem na postęp w zakresie dobrostanu zwierząt jest praca z rzeczywistymi producentami na pierwszej linii. Nie na małą skalę, a następnie przenieś ją w górę. Od samego początku pracuj z nimi, aby widzieli sens tego, co robisz. W ten sposób można wywierać wpływ – znacznie więcej niż próbować ich krytykować.

Nigdy nie brałem pieniędzy od żadnego producenta. Co robią, to pomagają mi w naturze.Dają mi swoje dane, udzielają mi pomocy. Zawsze zwracam uwagę, zanim zrobię jakiekolwiek badania, żeby mieć umowę, która mówi, że bez względu na to, jakie będą wyniki, będziemy mogli je opublikować, więc nie ma co do tego wątpliwości. Wszystko jest absolutnie otwarte. Nigdy nie wziąłem od nich żadnych pieniędzy. Jestem im ogromnie wdzięczny za pomoc, ale nigdy za pieniądze.

Finansowanie pochodzi od rządu, DEFRA lub jednej z naszych agencji finansujących dotacje. Jesteśmy niezależni od naszego finansowania, ale współpracujemy z branżą, w tym przypadku z branżą drobiarską, aby naprawdę uzyskać wyniki, które są istotne dla ich branży.

Pracowałem nad widzeniem ptaków, co było naprawdę interesujące. To mnie zafascynowało. Chodziło o to, że kiedy ptak po raz pierwszy natknie się na zakamuflowaną zdobycz, może jej nie zobaczyć — może dać się zwieść kamuflażowi. Stopniowo uczą się przełamywać kamuflaż. Są naprawdę, bardzo dobrzy w wykrywaniu nawet zakamuflowanej ofiary. Toczy się rodzaj wyścigu zbrojeń między zakamuflowaną zdobyczą a drapieżnikami przełamującymi kamuflaż. Byłem tym zafascynowany.

Ale pomyślałem, czy to naprawdę jest przydatne? To dla mnie bardzo interesujące. Czułem, że chcę zrobić coś bardziej pożytecznego. Chciałem wykorzystać zachowanie w ten sposób. Jestem bardzo zadowolona, ​​że ​​miałam okazję pracować nad tą bardzo kontrowersyjną kwestią, dotyczącą dobrostanu zwierząt gospodarskich i pracy z producentami oraz naprawdę spróbować zmienić sposób utrzymywania zwierząt.

Jestem profesorem zachowania zwierząt. Uczę zachowania zwierząt, wygłaszam wykłady na temat zachowania zwierząt, a potem pędzę na farmy i badam kurczaki, kiedy tylko mogę. Mamy również na uniwersytecie farmę prowadzoną przez Food Animal Initiative, której celem jest wdrażanie rzeczy w życie, rozwiązywanie trudnych problemów i sprawdzanie, czy istnieje komercyjne rozwiązanie, które umożliwia rolnikom zarabianie na życie, stawia dobrostan zwierząt w jego sercu, a także jest dobre dla środowiska.

Musimy znaleźć rozwiązania, które są holistyczne, które w rzeczywistości obejmują wszystko: dobrostan zwierząt, co jest dobre dla środowiska, co jest dobre dla zdrowia ludzkiego, ponieważ jeśli tego nie zrobimy, jedno lub drugie przegra na zewnątrz. Producenci komercyjni, z którymi rozmawiam, mają już dosyć lobbowania dobrostanu zwierząt, by robili jedną rzecz, i ludzi zajmujących się ochroną środowiska, by robili coś innego, a następnie agencji standardów żywności, by coś zrobili.

Chcą rozwiązań, które dadzą im wszystko, i myślę, że musimy znaleźć te rozwiązania, które niejako mają wszystko. Bo jeśli nie będziemy mieli wszystkiego i uda nam się znaleźć rozwiązania, które są dobre dla planety, dobre dla zdrowia ludzi i dobrostanu zwierząt, coś na tym stracimy. Bardzo się boję, że to, co straci, to dobrostan zwierząt, chyba że włączymy go do innych rozwiązań.

Richard i ja współpracowaliśmy przy wielu projektach, w tym podejmowaniu decyzji u zwierząt: jak faktycznie decydują, co dalej. Przyjrzeliśmy się w szczególności dwóm zachowaniom. Jeden pił w pisklętach i jak kurczęta decydują, jaką czynność wykonać w danym momencie. Jeśli spojrzysz na strumień zachowań, nie jest on równie przewidywalny na wszystkich etapach sekwencji. Są pewne części sekwencji, które po rozpoczęciu są absolutnie przewidywalne, że się skończą. Na przykład jedną z rzeczy, które odkryliśmy, było to, że jeśli kurczak pije, nawet jeśli pije wodę chininową, której nie lubi, a wiesz, że jej nie lubi, ponieważ kręci głową, to i tak będzie kontynuuj picie po rozpoczęciu. Zachowanie wydaje się być podzielone na te okresy, w których wszystko może się wydarzyć, a następnie okresy, w których wszystko jest względnie ustalone. To była jedna z rzeczy, które studiowaliśmy.

Wtedy Richard zainteresował się i zaczął pisać Samolubny gen. Pamiętam, jak wtedy powiedział, kiedy ludzie pytali go, co robi, powiedział, że pisze bestseller, w co wtedy nikt nie wierzył, ale oczywiście był. Oczywiście zawsze interesowały mnie pomysły, które wymyślił. Szczególnie interesuje się tym, jak ludzie ich nie rozumieją. Byłem bardzo zainteresowany rodzajem trudności, jakie uczniowie mogą mieć ze zrozumieniem tego. Spędziłem też sporo czasu na pisaniu podręczników dla studentów.

Napisałem książkę, która właściwie była w całości o tym, co ludzie mylą, jeśli chodzi o zachowanie zwierząt, o wyjaśnianiu zachowań zwierząt. Chodziło o to, jakie to trudne, niektóre z tych pomysłów to idee doboru krewniaczego i idee ewolucyjne, o których mówił Richard. Rodzaje rzeczy, które ludzie się mylą. Starałam się ująć to w taki sposób, aby ludzie interesowali się problematyką i interesowali się tym, że dość trudno jest je dobrze rozwiązać i zainteresowali się myśleniem o nich. To była kolejna rzecz, którą zrobiłem.

Przypuszczam, że obszarem, który mnie zainteresował, jest obszar ewolucji zachowania i tego, co naturalne zachowanie pokazuje na temat dobrostanu zwierząt. Wiele osób uważa, że ​​dobry dobrostan ma miejsce wtedy, gdy zwierzętom pozwala się na naturalne zachowanie, a dobrostan można oceniać na podstawie jego naturalnego charakteru. Zawsze wydawało mi się to trochę problematyczne, ponieważ zwierzęta na wolności są regularnie ścigane przez drapieżniki, a to byłoby naturalne. Nie sądzę, aby można było faktycznie twierdzić, że było to konieczne dla dobrego dobrobytu. Wydaje mi się, że chociaż naturalne zachowanie zwierzęcia jest dobrym punktem wyjścia, aby argumentować, że naturalne zachowanie powinno być częścią sposobu, w jaki jest utrzymywane, należy zastosować te dwa kryteria, czy to poprawia zwierzęciu zdrowie, czy jest to coś, co zwierzę chce robić? Może to być coś, czego zwierzę nie chce robić, w takim przypadku, jakkolwiek jest to naturalne, nie ma powodu, by mówić, że jest to koniecznie dla dobrostanu.

Bardzo się cieszę, że niektórzy z moich uczniów podążyli za tym pomysłem pracy na komercyjnych farmach w celu poprawy dobrostanu, właściwie na ziemi. Dobrym przykładem może być Christine Nicol z Bristolu. Obecnie pracuje nad dużym projektem z komercyjnymi farmerami, próbującymi powstrzymać tę okropną rzecz, która dzieje się z kurami z wolnego wybiegu, że dziobią się nawzajem w pióra. To bardzo przygnębiające. Ludzie myślą, że wyeliminowanie klatek z mrugnięciami poprawi dobrostan. Ale w rzeczywistości masz zupełnie nowy zestaw problemów związanych z dobrostanem związanych z wyjmowaniem ptaków z klatek. Jest więc bardzo zainteresowana współpracą z rolnikami, aby to zrobić. To straszne. Ale ona podążyła za taką linią.

Mam innego ucznia, Ricka Dief, w Edynburgu, który jest dużo bardziej eksperymentalny, bardziej zainteresowany próbą zrozumienia, co włącza i wyłącza zachowania związane z karmieniem. Ma to bezpośrednie znaczenie w kwestiach związanych z rodzicami kurczaków mięsnych. To kolejny ukryty problem opieki społecznej. Rodzice kurcząt brojlerów lub kurcząt mięsnych są często utrzymywani na bardzo ograniczonych racjach pokarmowych. Czasem 70 procent ich masy ciała, bo jeśli dają im pełne porcje, tyją i stają się otyli. Próbuję zrozumieć, w jaki sposób moglibyśmy zapewnić im lepszy dobrostan, ponieważ nie posiadanie ptaków głodnych przez dużą część ich życia jest niezwykle ważne. Rick stara się ustalić, co włącza i wyłącza zachowania żywieniowe u brojlerów z bardziej eksperymentalnego punktu widzenia.

Bardzo się cieszę, że mam różnorodność uczniów, którzy robią świetne rzeczy.


Obejrzyj wideo: Anjing terebus hidup-hidup setelah loncat ke kolam air panas - Tomonews (Styczeń 2022).